Zespół

SBBSzukaj, Burz, Buduj, czyli Ślązacy na scenach Europy

Redakcja Rockmaniak.pl9 min czytania

SBB na koncercie „Wolność z nami” na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, 2 czerwca 2019. Od lewej: Józef Skrzek, Jerzy Piotrowski (perkusja), Max Mucha (gitara basowa) i Apostolis Anthimos (gitara). Fot. Gower, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Kiedy w 2009 roku „Dziennik Zachodni” ujawnił, kim był Julian Matej, Józef Skrzek nie mógł w to uwierzyć. Autor tekstów wielu piosenek SBB, poeta, którego znał od końca lat sześćdziesiątych, mówił mu, że pracuje w milicji i zajmuje się sprawami gospodarczymi. W rzeczywistości nazywał się Romuald Skopowski i był oficerem Służby Bezpieczeństwa, a pod koniec kariery pułkownikiem. W latach, gdy pisał słowa dla jednego z najbardziej obserwowanych polskich zespołów rockowych, prowadził tajnych współpracowników w środowiskach inteligencji, przeszedł szkolenie w moskiewskiej szkole KGB i kierował archiwum katowickiej bezpieki. Najdziwniejsze w tej historii jest to, że nie wiedziała o niej żadna ze stron. „SB nie wiedziała, kto jest autorem tekstów, bo miałem pseudonim Julian Matej. Na SBB patrzono badawczo. Gdyby wtedy wyszło, że pisałem im teksty, to miałbym nieciekawą sytuację”, tłumaczył dziennikarzowi Skopowski. To tylko jeden z rozdziałów niezwykłej historii tria z Siemianowic Śląskich, które w latach siedemdziesiątych grało w całej Europie, od NRD po Danię, i które, jak mówił sam Skrzek, ze śląskich piwnic trafiło nagle na „potężne sceny świata”.

Basista z przypadku

Józef Skrzek, urodzony 2 lipca 1948 roku w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic, miał zostać muzykiem klasycznym. Skończył szkoły muzyczne w Katowicach i rozpoczął studia w Akademii Muzycznej, ale po dwóch latach zmarł jego ojciec i trzeba było zarabiać na rodzinę. W 1970 roku Tadeusz Nalepa zaproponował mu miejsce w Breakoucie, pod jednym warunkiem: pianista musiał szybko nauczyć się gry na gitarze basowej. Nauczył się i zagrał na płycie „70a”, ale pod koniec roku odszedł, by założyć własny zespół. Pierwsi muzycy, z którymi rozmawiał, wyjechali za granicę, więc skład uzupełnili młodsi koledzy: perkusista Jerzy Piotrowski i niespełna siedemnastoletni gitarzysta Apostolis Anthimos, syn greckich emigrantów osiadłych na Śląsku. Pierwsza wzmianka o zespole, który nazywał się wtedy Silesian Blues Band, ukazała się w „Sztandarze Młodych” 22 maja 1971 roku. Próbowali, gdzie się dało, a wzmacniacze składał im zaprzyjaźniony elektryk z Siemianowic. Na prawdziwe Marshalle przyszło im jeszcze poczekać.

Jesienią 1971 roku usłyszał ich Czesław Niemen. Przez następne półtora roku trio grało jako Grupa Niemen i nagrało z nim cztery płyty, dwie w Polsce i dwie w RFN dla wytwórni CBS. Na jednej z nich, „Ode to Venus”, znalazły się dwa utwory nagrane przez muzyków bez udziału Niemena, które są w praktyce pierwszymi opublikowanymi nagraniami SBB. Według angielskiej Wikipedii w tym czasie zespół wystąpił też przy okazji igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku i odbył trasę z Jackiem Bruce’em z Cream, ale ta część hasła nie ma przypisów. Współpraca z Niemenem skończyła się latem 1973 roku, po koncertach w Skandynawii.

Trzy słowa od Walickiego

Nową drogę wskazał zespołowi Franciszek Walicki, najważniejszy impresario polskiego rocka, który dekadę wcześniej wymyślił Niebiesko-Czarnych i polski big beat. To on skrócił nazwę do trzech liter i dopisał do nich nowe rozwinięcie: Szukaj, Burz, Buduj. Załatwił też zespołowi opiekę artystyczną Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego i zaproponował zmiany w repertuarze. „Styl muzyki pozostał niezmienny”, podkreślał Skrzek, zmieniła się promocja. SBB pod nowym szyldem zadebiutowało 4 lutego 1974 roku w krakowskiej Hali Wisły, a pierwszą płytę nagrało na żywo podczas dwóch wieczorów w warszawskiej Stodole, 18 i 19 kwietnia 1974 roku. Album rozszedł się błyskawicznie, a na czarnym rynku kosztował czterokrotność ceny sklepowej. Słychać na nim fascynację Jimim Hendriksem i jazz-rockową Mahavishnu Orchestra, przesterowany bas, długie improwizacje i liryczne partie fortepianu.

Z każdą kolejną płytą SBB szło w stronę rocka progresywnego. Na „Nowym horyzoncie” z 1975 roku najważniejsza jest suita „Wolność z nami”, z preparowaną gitarą Anthimosa, włoskim syntezatorem Davolisint Skrzeka i cytatem z Chopina w finale. Słowa do niej, jak podają Polskie Nagrania, napisał perkusista Jerzy Piotrowski. Na płytach „Pamięć” (1976) i „Ze słowem biegnę do ciebie” (1977) pojawiły się organy Hammonda i minimoog, który stał się znakiem rozpoznawczym zespołu. W studiu i na koncertach SBB grało z Haliną Frąckowiak, Tomaszem Stańką i Tomaszem Szukalskim. Muzycy ćwiczyli, jak wspominał Skrzek, „po kilkanaście godzin na dobę”.

Poeta z Wydziału III

Do wielu z tych piosenek słowa napisał Julian Matej. Pierwszym był wiersz „Memento z banalnym tryptykiem”, o który Skrzek poprosił znajomego poetę jeszcze przed założeniem Silesian Blues Band. Matej wysłał go wcześniej do pisma „Współczesność”, które go wydrukowało, a w 1973 roku wydał tomik wierszy w katowickim Wydawnictwie Śląsk. Recenzenci chwalili świeżość debiutanta. Tego samego roku kapitan Romuald Skopowski ukończył z wynikiem bardzo dobrym półroczne szkolenie operacyjne w moskiewskiej Wyższej Szkole KGB imienia Dzierżyńskiego.

Akta z katowickiego oddziału IPN, które opisał w 2009 roku Tomasz Szymborski, układają się w zupełnie inną biografię niż ta, którą znali muzycy. Skopowski urodził się w 1939 roku pod Tarnopolem, po wojnie trafił z rodziną do Lubania na Dolnym Śląsku, skończył prawo we Wrocławiu i w 1961 roku złożył podanie o przyjęcie do SB, w którym zapewniał, że praca w tej służbie „odpowiada moim zainteresowaniom”. W katowickim Wydziale III, zajmującym się walką z opozycją, inwigilował prawników, naukowców, lekarzy i nauczycieli. W połowie lat sześćdziesiątych prowadził 14 tajnych współpracowników, kilka lat później 22. Po powrocie z Moskwy kierował archiwum katowickiej bezpieki, a od 1977 roku jednym z wydziałów. Sam twierdzi, że znajomości z artystami nigdy nie wykorzystał do zbierania informacji, choć, jak przyznał, „byłoby o czym raportować, bo nie byli to ludzie pogodzeni z władzą”. Jeden z jego dawnych kolegów opowiadał, że wiosną 1981 roku Skopowski ze łzami prosił przełożonego o emeryturę, bo nie potrafił zapobiec „kontrrewolucji Solidarności”. Skopowski nazywa to bzdurą i mówi, że odszedł, bo miał dosyć i zachorował.

Teksty Mateja śpiewała też Halina Frąckowiak, która uważała je za najpiękniejsze w swojej karierze. Poeta pomagał jej w latach osiemdziesiątych, gdy jej mąż, dziennikarz Józef Szaniawski, siedział w więzieniu skazany za rzekome szpiegostwo dla CIA. Załatwiał jej kartki na mięso i benzynę, żeby mogła odwiedzać męża w więzieniu. Szaniawski wspominał, że Matej przedstawiał się jako kapitan milicji, „ale na mój nos to był za młody i za inteligentny na milicjanta”. Frąckowiak i Skrzek do końca widzieli w nim przede wszystkim poetę. „Niesamowite… Pisał świetne wiersze, wiele znalazło się na płytach SBB”, mówił Skrzek. Prawda wyszła na jaw dopiero, gdy w 2008 roku zdjęcie i służbowy życiorys Skopowskiego pokazano na wystawie IPN „Twarze katowickiej bezpieki”.

Happy birthday od Boba Marleya

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych SBB grało w Czechosłowacji, NRD, RFN, Austrii, Szwajcarii, Holandii, Belgii, na Węgrzech i w Skandynawii. Od 1977 roku zespół reprezentowała na Zachodzie agencja Aries z Getyngi. W Czechosłowacji i NRD wydano ich płyty, w RFN ukazały się „Follow My Dream” (1978) i „Welcome” (1979), nagrane z myślą o zachodnim słuchaczu, z krótszymi, bardziej piosenkowymi utworami. W 1978 roku zespół dostał w Belgii nagrodę „Złotej Jaskółki Morskiej” („Gouden Zeezwaluw”), a jesienią zagrał w Dortmundzie razem z Soft Machine. Ślad tamtych podróży zachował się na taśmach. Wytwórnia GAD Records od kilku lat wydaje serię koncertów z lat siedemdziesiątych, a ich tytuły brzmią jak mapa: Esbjerg, Kolonia, Wiedeń, Aarhus, Kopenhaga, Fryburg, Elmshorn, Hvidovre.

Najpiękniejsze wspomnienie z tych lat Skrzek przywiózł z duńskiego Roskilde, festiwalu nazywanego wtedy europejskim Woodstockiem, na którym SBB jako pierwszy polski zespół zagrało w 1978 roku. Ich koncert zaczynał się kilkanaście minut po północy, zaraz po występie Boba Marleya. „Gdy Bob schodził ze sceny w towarzystwie dziewczyn ze swoich chórków, zapytał mnie: »hi, you are Josef?«. Odpowiedziałem: »yes«. On wtedy zwrócił się do dziewczyn: »singing« i one zaśpiewały mi: »happy birthday to you«”, opowiadał Skrzek w 2023 roku agencji PAP. „Kończyłem wtedy 30 lat”. Daty się zgadzają: festiwal trwał na przełomie czerwca i lipca, a Skrzek obchodzi urodziny 2 lipca.

Skrzek podkreślał, że czuli się na Zachodzie traktowani jak swoi i że w wejściu na tamten rynek pomogli im przyjaciele z węgierskich zespołów Omega i Locomotiv GT. Jedynym krajem, do którego ich nie zapraszano, był Związek Radziecki, „choć dostawaliśmy tysiące listów od miłośników naszej muzyki z całego terenu ZSRS”. Nie wszyscy oceniają te podboje równie entuzjastycznie. Jedna z encyklopedii rocka, cytowana na stronie późniejszego perkusisty zespołu Paula Wertico, zauważa, że SBB nie zdobyło rynków zachodnich, bo trafiło tam akurat wtedy, gdy rządziły disco i punk.

Pękające opony

Dziesięć lat w trasie zrobiło swoje. Do zmęczenia dochodziły kłopoty, których zachodnie zespoły nie znały: walka o paszporty przed każdym wyjazdem, pieniądze niewspółmierne do pracy i sprzęt, który się sypał. Skrzek wspominał, że przed jedną z tras do krajów Beneluksu kierowcy ciężarówek nie chcieli wziąć odpowiedzialności za przewóz sprzętu, „bo pękały opony na złych felgach”. „Koniec SBB był spowodowany naszym zmęczeniem. Było to tyranie”, mówił. Zespół rozwiązał się w 1980 roku, po nagraniu płyty „Memento z banalnym tryptykiem”, na której Skrzek użył organów piszczałkowych. Album nosi tytuł tego samego wiersza, od którego zaczęła się współpraca z Julianem Matejem. Pożegnalny koncert zespół zagrał w zachodnioniemieckim Marburgu.

Józef Skrzek w 2024 roku
Józef Skrzek na spotkaniu z okazji 50. rocznicy pierwszej płyty SBB w Siemianowicach Śląskich, 9 maja 2024. Fot. Gower, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Każdy poszedł swoją drogą. Skrzek pisał muzykę do filmów Piotra Szulkina i Lecha Majewskiego, Anthimos grał w Dżemie, Krzaku i Osjanie, a w 1989 roku wyjechał do Grecji, Piotrowski grał z Kombi i Young Power. SBB wracało kilka razy w latach dziewięćdziesiątych. W 1994 roku zespół zagrał krótką trasę w Stanach Zjednoczonych, po której Piotrowski został w Ameryce, a jego miejsce za perkusją zajął na kilka lat Paul Wertico, znany z zespołu Pata Metheny’ego. Oryginalne trio znów stanęło razem na scenie w 2014 roku, a w 2016 roku wydało „Za linią horyzontu”, pierwszą od 36 lat płytę studyjną klasycznego składu. W 2013 roku Skrzek dostał Złotego Fryderyka za całokształt twórczości. Do dziś mówi o SBB jak o swoim „pierwszym muzycznym dziecku”.

Posłuchaj

Odtwarzacz YouTube wczytamy dopiero po Twojej zgodzie. YouTube (Google) może wtedy zapisać ciasteczka. Polityka prywatności

SBB – „Wolność z nami”, oficjalny kanał Polskich Nagrań · Otwórz w YouTube ↗

Źródła

Dziękujemy autorom i redakcjom wymienionych serwisów za możliwość skorzystania z ich informacji. Były one dla nas inspiracją. Tekst artykułu jest autorskim opracowaniem redakcji Rockmaniak.pl.

↑